21 05 2012
Last update: 15:14:55 PST (Pacific Time Zone)

Maná "Lluvia al corazón"

05 March 2012 04:42:00

Meksykańska grupa Maná, to według mnie najlepszy, obecnie grający, zespół rockowy Latynoameryki. W ostatnią sobotę dali koncert w Bogocie, który był częścią ich obecnej trasy koncertowej po Ameryce Południowej. Kubeł łez wylałam, że nie mogłam pójść, ale mam nadzieję, że jeszcze okazja się nadarzy. W dzisiejszym wpisie prezentuję pierwszy singiel z ich ostatniej fantastycznej płyty "Drama y Luz" (Dramat i Światło). Polecam całą płytę!



Minca, kolorowa wioska w górach Sierra Nevada de Santa Marta

03 March 2012 16:18:00

W leniwy lub nie sprzyjający plażowaniu weekendowy dzień warto wybrać się do Minca - wioski położonej niedaleko Santa Marta. Ta niewielka mieścina ma wszystko co jest potrzebne na taką weekendową wycieczkę. Po pierwsze wjeżdżamy w góry Sierra Nevada de Santa Marta, gdzie na krętej drodze obserwujemy tropikalną puszczę schodzącą łagodnie po wzgórzach. Co chwila zresztą pojawiają się znaki informujące o parku narodowym. Po drugie, będąc w górach otoczeni bujną zielenią, z daleka obserwujemy ładną panoramę Santa Marta i Morza Karaibskiego. Po trzecie, miasteczko Minca jest przeurocze.... kolorowe, zielone, z przebiegającą przez nie malowniczą rzeką oraz wieloma restauracjami gdzie można spożyć wyśmienity posiłek.

Kościól w głównym Parku w Minca. Byliśmy tam przed świętami Bożonarodzeniowymi, stąd ozdoby świąteczne.

Rzeka przebiegająca przez wioskę


Bardzo podobały nam się kolorowo przyzdobione domy. Tutaj sklepik-kawiarnia, którego pilnują koty.

Lokalny transport - BARDZO popularny w górzystej Kolumbii.

Zielone schody do nieba i helikonia

Lokalna kaczka.
Na lunch zatrzymaliśmy się w restauracji Bururake. Był to genialny wybór, choć tak na prawdę celowaliśmy w ciemno. Restauracja jest prowadzona przez niesamowicie sympatycznych i przyjaznych młodych ludzi. Posiada dwie części: pierwszą w budynku i drugą wprawdzie zadaszoną, ale w otoczeniu natury. Wybraliśmy się oczywiście do tej drugiej części i spędziliśmy na prawdę niesamowite popołudnie mimo, iż wokoło nas padal deszcz. Siedzieliśmy na skarpie otoczeni roślinnością, a w dole słychać było przepływającą rzekę. Kuchnia - otwarta i ładnie przystrojona. Jedzenie - genialne! Ja zamówiłam mięso w sosie z owocu tamarindo. Moi przyjaciele też byli zachwyceni swoimi wyborami. Na prawdę polecam jeśli tylko będziecie kiedyś w Minca.








Arroz con leche - klasyka gatunku

11 February 2012 17:25:00

Arroz con leche, czyli ryż na mleku to wspaniały deser, który w różnych wariacjach można spotkać prawie na całym świecie. Podstawowe składniki to oczywiście ryż, mleko i cukier. Mnie najbardziej smakuje przygotowany z ryżu typu Arborio - tego samego, którego używa się do risotto.

W Latynoameryce jest bardzo popularny i wśród dodatkowych składników można znaleźć: cynamon i goździki, rodzynki, kawę, skórkę pomarańczową czy nawet żółtko. Mleko krowie często jest zastępowane mlekiem skondensowanym lub kokosowym.

Przepis w sumie jest dosyć prosty - w zależności od rodzaju ryżu dodajemy od trzech do czterech razy więcej mleka z dodatkami i gotujemy na średnim ogniu (lub w piekarniku) do momentu kiedy część mleka wyparuje, a reszta zostanie wsiąknięta w ryż.






Motyle i orchidee oraz czy chcę nauczyć się esperanto. Ogród botaniczny w Bogocie.

04 February 2012 19:45:00



Jardín Botánico (i) José Celestino Mutis

W słoneczny i bezchmurny weekend w Bogocie można wybrać się do Ogrodu Botanicznego, który nosi imię hiszpańskiego botanika i męża wielu zawodów - José Celestino Mutis. Może sam ogród nie rzucił mnie na kolana, choć teoretycznie znajdują się tam rośliny z każdej strefy klimatycznej w Kolumbii, to warto się tam wybrać przynajmniej dla kolekcji orchideii, różanego ogrodu oraz spotkania z motylami. Ale najpierw trochę o ciekawej postaci jaką był Mutis.

José Celestino Mutis

Hiszpan w 1761 dotarł do stolicy Królestwa Nowej Granady, czyli dzisiejszej Bogoty i został prywatnym lekarzem wicekróla. Dosyć szybko po swoim przybyciu, albowiem w 1763 oraz w 1764 roku zaproponował Koronie Hiszpańskiej ekspedycję botaniczną regionu Nowej Granady. Był to teren dosyć spory ponieważ dziś na jego terytorium znajdują się ziemie: Kolumbii, Wenezueli, Panamy, Ekwadoru, północnych ziem Peru i Brazylii oraz wschodnich krańców Gujany. Dlaczego wykształcony lekarz zainteresował się botaniczną wyprawą? Ponieważ w Hiszpanii oprócz medycyny studiował także botanikę (oraz matematykę i astronomię). Jego propozycje spotkały się jednak z odmową. W odpowiedzi Mutis, oprócz pracy lekarza, zajął się projektami handlowymi, minerologicznymi (zwłaszcza kopalnianymi), nauczał na katedrze w bogotańskim Colegio del Rosario (dziś uniwersytet), studiował społeczno-ekonomiczne warunki wicekrólestwa, stale rozwijał swoją wiedzę na temat flory i fauny oraz jakby mu było mało - postanowił zostać księdzem. Innymi słowy - nie nudził się. Nic dziwnego, że kiedy w końcu przeszedł na emeryturę, wytrzymał na niej zaledwie rok. Ponownie wysłał swoją propozycję do Korony Hiszpańskiej o zorganizowanie botanicznej ekspedycji w Nowej Granadzie. Projekt trafił na podatny grunt, bowiem Król Karol III między innymi studiował właśnie botanikę. Pozwolenie zostało przeznane i w 1783 roku (czyli w dokładnie 20 lat później od wysłania pierwszej propozycji) rozpoczęła się Królewska Wyprawa Botaniczna, której szefem został Mutis i prowadził ją przez prawie 30 lat. Robi wrażenie, prawda? Warto konsekwentnie dążyć do celu! :) Wyprawa to inny temat, ale dla zasług jakie José Celestino Mutis poczynił, ogród botaniczny w Bogocie został uhoronowany jego imieniem.



Mariposario czyli motylarnia

Po wejściu do motylarnii, na początku nic oprócz roślin się nie widzi. Potrzeba chwili uspokojenia oraz skoncentrowania i już po chwili obserwujemy latających braci. Kolumbia jest drugim na świecie krajem o największej liczbie motylii - wyróżnia się 3272 gatunków z 14 rodzin.







Orchidee i Cattleya Trianae - narodowy kwiat Kolumbii

Przyjmuje się, że na świecie istnieje ok. 5000 odmian orchideii, z czego 10% rośnie w Kolumbii - podobno jest to największe skupisko storczykowatych na jednym terytorium państwa. Kolumbia ma kilka emblematów narodowych i jednym z nich jest kwiat orchideii, a dokładnie Cattleya Trianae. Na symbol została wybrana w 1936 roku przez Kolumbijską Akademię Historii.

Każde poniższe zdjęcie przedstawia orchideę - nawet te maciupeńkie kwiatuszki :)
Po lewej - Cattleya Trianae

Po prawej - Odontoglossum luteopurpureum Lindl - Orquidea de Bogota - kwiat przyjęty na symbol stolicy Kolumbii w 2003
Po prawej - Odontoglossum crispum



Jesteś z Polski? Czyli mówisz w esperanto!

Kiedy tak zachwycałam się pięknymi orchideami i rozważałam najlepsze ujęcia fotograficzne, podszedł do mnie jeden z pracowników ogrodu z pytaniem czy nie chciałabym się czegoś dowiedzieć o orchideach. Chciałam, więc pan zaczął opowiadać. A ponieważ moje blond włoski i niebieskie oczy zwykle budzą zainteresowanie, to pan szybko się zapytał skąd jestem. "De Polonia" - odpowiedziałam zwięźle, choć grzecznie. No i jak zwykle w takich przypadkach posypała się dobrze znana mi lista: Jan Paweł II, Lech Wałęsa, czasami kto wymieni Grzegorza Lato. Po liście pan kontynuował mówienie, a ja naciskanie przycisku migawki, kiedy zdałam sobie sprawę, że chyba go nie rozumiem. Niby hiszpański a jednak - coś dziwnego. Widząc moje zdezorientowanie pan spytał się (już po hiszpańsku) czy znam esperanto? A! Zatem miałam żywe przedstawienie z esperanto w roli głównej! Ja na to panu, że nie, nie znam esperanto ale, że wiem, że twórcą był Polak. On na to się rozochocił i znowu w tym esperanto zaczał do mnie mówić. Kurczę, przecież mu powiedziałam, że nie znam. Kiedy już zdał sobie z tego sprawę zaczął mi opowiadać jak to jego tata był swego rodzaju reprezentantem, albo właściwie szefem klubu esperanto w Kolumbii. Jak to klub jeździł do Polski na wycieczki, a Polacy do Kolumbii (nawet grupy kilkudziesięcioosobowe! I to w czasach komuny!). Jak już się tych ciekawych rzeczy dowiedziałam (a trzeba wiedzieć, że zainteresowanie umiarkowane przejawiałam) to pan zaproponował mi naukę esperanto. Ja na to, że nie, dziękuję bardzo - siedem obcych języków się w swoim młodym życiu uczyłam i więcej mętliku w głowie nie potrzebuję. Pan jednak na tyle był uporczywy i zaproponował, że po zwiedzeniu ogrodu ja go w tej szklarni z orchideami znajdę - stwierdziłam, że chyba jednak nie o nauczanie mu chodzi. Musiałam go zgasić jednym szybkim stwierdzeniem, że potem to ja mam randkę ze swoim mężem. Ot co! Gracias y hasta luego!

"Kwiaty we włosach potargał wiatr..."







W Bogocie notorycznie panuje jesień przemieszana wiosną i latem.
Drugim symbolem Kolumbii jest smukła i wysoka palma woskowa (hiszp. Palma de cera del Quindio):
Palma de cera del Quindio



View Larger Map

Najwyższe szczyty kolumbijskich Andów: Cristóbal Colón i Simón Bolívar

30 January 2012 19:28:00



Pico Cristóbal Colón i Pico Simón Bolívar

Pico [czyt.piko] czyli szczyt. W Kolumbii dwa najwyższe szczyty znajdują się na jej północnym wybrzeżu w górach Sierra Nevada de Santa Marta. Teoretycznie góry Sierra Nevada przynależą do Andów, są jednak od nich oddzielone nizinnymi obszarami i słusznie stanowią jeden z najwyższych obszarów górskich znajdujących się tak blisko morza. Obydwa szczyty, Colón i Bolívar, przykryte wieczną śnieżną czapą oraz Morze Karaibskie dzieli około 40 kilometrów - niewiele, prawda?

Trudności z ustaleniem wysokości

Dwa szczyty, których elewacje nad poziomem morza, a zatem realne fizyczne  wysokości, nie są jeszcze do końca ustalone! Podobną sytuację odkryłam z wodospadami - wydaje mi się to fascynujące, że w dobie takiej technologii, jaką jesteśmy otoczeni, są jeszcze na świecie rzeczy (jak góry od wieków wznoszące się ku niebu), które wymagają jeszcze dokładnego określenia przez człowieka. Najnowsze badania prowadzone z udziałem kosmicznego systemu SRTM (Shuttle Radar Topograhic Mission) wykazują, że obydwa szczyty wznoszą się na wysokość 5700m.n.p.m. Przyjmuje się, że obydwie góry są bliźniacze, czyli o podobnej wysokości. Generalnie wyznacza się jednak Pico Cristóbal Cólon (szczyt Krzysztofa Kolumba) na najwyższy szczyt w Kolumbii. Może dlatego, że najwyższym szczytem Boliwariańskiej Republiki Wenezueli jest Pico Bolívar (4978m.n.p.m.) - inna góra, ale nazwa praktycznie ta sama.

Udział Polaków w zdobywaniu najwyższych szczytów Kolumbii

Po raz pierwszy szczyt Bolívar został zdobyty przez Amerykanów w 1939 roku. Drugie wejście na szczyt w 1980 r. należy już do Polskiego Klubu Górskiego i panów: Sabolewski, Malatyński i Pietraszek. Szczyt Colón został zdobyty przez mieszkającego w Kolumbii pana Krzysztofa Szafrańskiego w 1988 roku.






Do you like this blog?

Loading... (rating 0) 0 vote(s)



Blog Author

Author: Aleksandra
Blogger's Profile

Tag cloud

sports      musica      travel      videos      cheap      imagens      general      poltica      moda      review      life      curiosidades      personal      tirinhas      news      family      humor      photo      noticias      movies      usa      inspiration      games            music      reviews      silver      video      romance      digital      filmes      fotos      eventos      art      poesia      shopping      blog      foto      fashion      photography     

New blogs in directory

Add your blog